
Na piątkowym treningu w Sofii, siatkarze reprezentacji Polski pojawili się ze złotymi wstążkami na koszulkach. – To już taka tradycja we wrześniu i w poprzednich latach też je doczepialiśmy na koszulek – mówił Aleksander Śliwka, kapitan reprezentacji Polski.
SIATKÓWKA
Wrzesień jest miesiącem szerzenia świadomości nowotworów dziecięcych, a siatkarze reprezentacji Polski nie po raz pierwszy solidaryzują się z najmłodszymi pacjentami walczącymi z tymi ciężkimi chorobami. – Tym gestem chcemy zachęcić wszystkich ludzi do wspierania fundacji, które zbierają pieniądze właśnie na walkę z chorobami nowotworowymi u dzieci. Między innymi Fundacja Herosi, która jest z reprezentacją Polski od wielu lat i którą wspieramy – mówił Aleksander Śliwka, kapitan Biało-Czerwonych.
Siatkarze reprezentacji Polski przy okazji gry w różnych miastach odwiedzają małych pacjentów jak choćby to miało ostatnio miejsce w Gdańsku. – Byliśmy w hospicjum, więc jak możemy pomóc w jakikolwiek sposób, to zawsze chcemy. Uważam, że to jest fajne, jeżeli można dać uśmiech dzieciakom, nawet swoją obecnością, czy pożartować wspólnie i to też ciebie tak sprowadza trochę na ziemię. Wówczas widzisz, że twoje problemy, jakie tworzysz sobie w głowie, może nie są takie ogromne, jak myślisz – mówił Artur Szalpuk, przyjmujący reprezentacji Polski.
Dla siatkarza Asseco Resovii nie była to pierwsza wizyta w hospicjum. – Na swojej pierwszej grałem w Uno, graliśmy dość sporo, pół godziny w jednym pokoju. Druga to była walentynkowa, rozdawaliśmy dzieciom balony, a teraz dostaliśmy kwiatki i było tak trochę w formie apelu. Było dużo rozmów i widać, że dzieciom te rozmowy nie zawsze są potrzebne i piłka była fajniejsza. Mogę zdradzić żartobliwie, że nasz trener dostał taką piłką w twarz. Jeżeli chociaż jedno dziecko będzie zadowolone, że się tam pojawiliśmy, trochę się powygłupiali, porzucaliśmy sobie po prostu piłką i była zabawa i pojawił się uśmiech to jest bardzo fajne – stwierdził Szalpuk.
Kamil Semeniuk z kolei przyznał, że pierwsza dla niego wizyta w hospicjum nie była łatwa. – Długo się broniłem przed tym, żeby tam pójść, bo faktycznie to nie jest łatwe. Konfrontuję się jednak z inną rzeczywistością niż tą, co my mamy gdzieś tam na co dzień – opisuje przyjmujący reprezentacji Polski. – Naprawdę jesteśmy szczęśliwcami, że możemy spełniać się jako siatkarze. Ja robię swoje, to, co gdzieś tam sobie za młodu wymarzyłem. Cieszę się z tego bardzo, ale idąc tam do szpitali, gdzie małe dzieci walczą o życie, o zdrowie, to widzimy, że to życie nie jest takie kolorowe i usłane różami. Z tego względu też wrzesień jest miesiącem, w którym się solidaryzujemy z dziećmi, które walczą z nowotworami, bo one naprawdę są małymi zuchami, które muszą walczyć z bardzo mocnym przeciwnikiem. Staramy się uświadamiać też ludzi, że życie nie jest takie kolorowe, że są właśnie też tacy młodzi pacjenci, którzy toczą wielką walkę. Dzieci, mimo tego trudu i może też nie są do końca świadome tej ciężkiej walki uśmiechają się i są pełne energii. Jak byliśmy w Gdańsku właśnie na oddziale onkologicznym było naprawdę sympatycznie, wesoło, kompletnie nie było gdzieś tam czuć właśnie tej walki dzieci z nowotworami. Także naprawdę sympatycznie to wspominam, chociaż tak jak mówię, to nie jest nic miłego, jeżeli chodzi o walkę tych dzieci – zakończył Semeniuk.
PRZECZYTAJ TEŻ: Artur Szalpuk, przyjmujący reprezentacji Polski i Asseco Resovii: mamy nadzieję, że daleko zajdziemy w tym turnieju
